Zima z książkami

Zosia Książki 2 Comments

Od dłuższego czasu zbieram się do wpisu z serii DIY. Prawda jest jednak taka, że zimowa pora nie sprzyja u mnie tego rodzaju kreatywności. Kiedy wcześnie zapada zmrok najbardziej lubię oglądać filmy, albo zaszyć się pod kocem z książką. Nie mówiąc już o tym, że krótkie chwile wyrwane w ciągu dnia nie sprzyjają plastycznym przedsięwzięciom, a kilka stron zawsze można przeczytać w międzyczasie :)

Trudno mi pisać o książkach. Chyba dlatego, że pięć lat studiów polonistycznych uświadomiło mi jak mało w tej dziedzinie wiem. Z uśmiechem pobłażania wspominam swoje nastoletnie plany przeczytania wszystkich ważnych pozycji :) Teraz już wiem, że nigdy mi się to nie uda. Ale czytanie wciąż jest bardzo ważną częścią mojego życia i dlatego postanowiłam się przełamać i podzielić z Wami swoimi zimowymi odkryciami. Są one tak różnorodne, że chyba każdy znajdzie wśród nich coś dla siebie :)

Judasz

„Judasz” – Tosca Lee

Początkowo byłam trochę nieufna wobec tej książki. Chyba dlatego, że nie do końca przepadam za fabularyzowanymi wersjami  Biblii. Postanowiłam jednak spróbować, zwłaszcza, że „Judasza” poleciła mi bliska osoba. Okazało się, że było warto! Ta książka skłania do przemyśleń, czyta się ją bardzo dobrze, jest naprawdę wciągająca. To zaskakujące, biorąc pod uwagę, że przecież wiemy, jakie będzie zakończenie. Dla mnie jednak największą wartością lektury było to, że przybliżyła mi sytuację polityczną czasów Jezusa i kontekst społeczny, w jakim funkcjonował.

hygge

„Hygge. Klucz do szczęścia” – Meik Wiking

Szaleństwo hygge nie ominęło i mnie :) Może by i tak się stało, gdyby nie to, że książkę o tym zjawisku dostałam w prezencie. Pochłonęłam ją w oka mgnieniu i zaraz potem zabrałam się za pieczenie cynamonowych bułeczek :) Jeśli czyta to ktoś, kto nie zna tego pojęcia, to po krótce wyjaśnię: Hygge to pojęcie szczególnie popularne wśród Duńczyków, oznacza mniej więcej dobrostan, przytulność, ciepło… wszystko to co kojarzy nam się z wieczorem spędzonym przy kominku, w przytulnym fotelu, z kubkiem ciepłej herbaty w dłoniach. Zdaniem dyrektora Instytutu Badań nad Szczęściem w Kopenhadze, to właśnie takie drobne rzeczy nadają życiu sens. Oczywiście, można kręcić nosem, że to banalne i naiwne, ale ja postanowiłam się zainspirować i wprowadzić kilka hygge-drobiazgów do swojego domu. Chociaż tak naprawdę żyję według tej filozofii już od bardzo dawna :)

zeby_nie_bylo_sladow

„Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka” – Cezary Łazarewicz

W moim zestawieniu znalazło się też miejsce dla reportażu. Książka Cezarego Łazarewicza jest bardzo trudną lekturą, której czytanie wręcz boli. I chociaż znałam sprawę Grzegorza Przemyka i temat tamtych czasów nie jest mi obcy, to jednak „Żeby nie było śladów…” zrobiło na mnie ogromne wrażenie. To kawał dobrej reporterskiej roboty, zapis szczegółowego dochodzenia, które wciąż nie daje odpowiedzi na wszystkie pytania. Historia niespełna dziewiętnastoletniego chłopaka, który został śmiertelnie pobity przez funkcjonariuszy ZOMO jest osią tej opowieści, wokół której ukazane są inne wątki. Wśród nich relacje między przedstawicielami ówczesnej władzy, funkcjonowanie opozycji, aparatu bezpieczeństwa. To, co mocno wybrzmiewa po tej lekturze, to bezkarność sprawców i tragiczne losy zamieszanych w tę sprawę ludzi.

Kronika

„Kronika wypadków miłosnych” – Tadeusz Konwicki

Raz na jakiś czas staram się czytać, książkę, która ma już swoje lata. A lekturę „Kroniki wypadków miłosnych” planowałam już od dawna. W końcu to właśnie od niej pochodzi nazwa tego bloga! Akcja powieści toczy się w Wilnie i okolicach, a bohaterowie to grupa młodych ludzi, wkraczających w dorosłość. Główna postać – Witek przeżywa właśnie pierwsze miłosne zauroczenie i związane z nim silne emocje. Męki dorastania wplecione są tutaj w pełne niepokoju nastroje społeczne – trwa wiosna 1939 roku, widać już zwiastuny nadchodzącej wojny. Nastrój młodzieży nie jest bynajmniej beztroski, ale naznaczony sporą dawką melancholii, spleenu, myśli o śmierci. Charakterystyczna dla Konwickiego, pojawiająca się tu i ówdzie, ironia, sprawia, że nie jest to po prostu banalny romans. A nostalgia za utraconym krajem lat dziecinnych przypomina trochę „Dolinę Issy” Miłosza. Tutaj także litewska przyroda odgrywa istotną rolę. Wszystko to sprawiło, że „Kronikę…” czytałam z dużą przyjemnością.

Król

„Król” – Szczepan Twardoch

„Król”, to druga po „Morfinie” książka Szczepana Twardocha, którą przeczytałam. Obie bardzo wciągają swoim krwistym językiem, wartką akcją i wyrazistymi bohaterami. Jak stwierdzili prowadzący mój ulubiony Tygodnik Kulturalny, to przykład literatury popularnej w najlepszym wydaniu. „Król” jest połączeniem romansu, powieści sensacyjnej i historycznej. Akcja rozgrywa się w Warszawie 1937 roku, głównie w jej żydowskiej części. Jedyne co mi przeszkadzało podczas lektury to niektóre zbyt brutalne sceny, ale dobrej książce jestem skłonna więcej wybaczyć. Myślę, że to pozycja także dla tych, którzy nie lubią czytać, ale chętnie oglądają mroczne kryminały. Moim zdaniem Martin Scorsese powinien zgłosić się po prawa do ekranizacji :)

NIezłe Ziółko

„Niezłe ziółko” – Barbara Kosmowska

Do „Niezłego ziółka” przymierzałam się od momentu, kiedy ukazało się na rynku. Tak naprawdę czekałam tylko na pretekst, żeby je kupić :) Przyznam, że nie znałam wcześniej twórczości Barbary Kosmowskiej (choć była ona kilkakrotnie nagradzana!), a głównym wabikiem były dla mnie ilustracje Emilii Dziubak. Jak wspominałam już w Kronice, to jedna z moich ukochanych ilustratorek. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Głównym bohaterem jest tutaj mały chłopiec, którego łączy niezwykła więź z babcią zajmującą się ziołami. Jak pisze na stronie Rymsu Alicja Szyguła (autorka bloga „W Nieparyżu”, który serdecznie polecam!): Składniki, z których ulepiona została ta historia są znane i sprawdzone: pozytywny dorosły, który umiejętnie wzmacnia pewność siebie dziecka, wielka wyobraźnia rekompensująca samotność, powołanie się na słabszych, którym można pomóc (psy ze schroniska, którymi opiekuje się Eryk). Całość nie jest zatem rewolucyjna, ale w dobrym tego słowa znaczeniu pozytywna. Autorka mądrze balansuje między przekonywaniem, że budując pewność siebie warto odwrócić się do wewnątrz (hodując zioła) i na zewnątrz (szukając przyjaciół). Ja się przy tej lekturze wzruszyłam!

Daję słowo

„Daję słowo. Wędrówki po języku i literaturze” – Grzegorz Leszczyński

Najnowsza książka Grzegorza Leszczyńskiego też teoretycznie adresowana jest do dzieci i młodzieży, ale nie jeden dorosły odnajdzie w niej coś dla siebie. To swoisty słownik, którego artykuły hasłowe zawierają literackie i językowe skojarzenia autora. A że jest on erudytą i osobą obdarzoną dużym poczuciem humoru, książkę czyta się bardzo przyjemnie. A właściwie podczytuje, przegląda, zagląda…chociażby w poszukiwaniu limeryków (tak, one także się tu znajdują!), które autor układa wspólnie z żoną. Na przykład taki: Pewien chłopak, co mieszkał w Grodnie,/ Jak biegł do szkoły, to zgubił spodnie./ Gdy znalazł się w klasie,/ Usłyszał: Hej, golasie!/ I jak tu zachować się godnie? Na koniec warto jeszcze dodać, że książka otrzymała w ubiegłym roku nagrodę IBBY za oprawę graficzną.

porozumienie-bez-przemocy-o-jezyku-zycia-b-iext46879415

„Porozumienie bez przemocy. O języku życia” – Marshall B. Rosenberg

„Porozumienie bez przemocy…” to podobno psychologiczny klasyk. Ja jednak, choć przeczytałam sporo książek z tej dziedziny, usłyszałam o nim dopiero niedawno. Na początku treść wydawała mi się dosyć banalna – wiadomo, trzeba być otwartym na innych, bardziej słuchać niż oceniać, powstrzymywać się od łatwych interpretacji. Stopniowo jednak postulaty PBP coraz bardziej do mnie trafiały i uświadamiały ile mam jeszcze w tej kwestii do zrobienia. Autor podaje mnóstwo przykładów z własnego doświadczenia w pracy z ludźmi, a także bardziej osobistych sytuacji. Na pewno wnioski, do jakich dochodzi, skłaniają do przemyśleń i pozwalają jeszcze lepiej zrozumieć siebie i innych. Każdy kto lubi literaturę psychologiczną powinien po tę pozycję sięgnąć, a dla najbardziej wytrwałych zostały nawet wydane ćwiczenia.

Opowiadania

„Opowiadania drewnianego stołu. 125 przepisów, jak sprawić przyjemność sobie i bliskim” – Monika Walecka

I na deser książka kucharska. Jak pisałam na moim Instagramie, ostatnio moja ulubiona :) Świetna oprawa graficzna i przepisy napisane w przystępny sposób (co wcale nie jest takie oczywiste) wprost zachęcają do gotowania. Autorka to pełna energii dziewczyna, która wcześniej związana z warszawskim środowiskiem KUKBUKA, obecnie mieszka w San Fransisco, gdzie piecze najlepsze chleby. Jej pasja bije z każdej strony „Opowiadań…”! Ja ugotowałam już kilka dań, a Maciek upiekł pierwszą w swoim życiu chałkę. Wyszła pyszna :) Jak widać podtytuł nie kłamie! Polecam Wam też wywiad z autorką dla Wysokich Obcasów przeprowadzony jeszcze przed powstaniem książki.

Mam nadzieję, że to moje zestawienie było dla Was inspirujące. Czym byłaby zima bez dobrych książek? Na pewno dużo trudniejszym dla mnie okresem w roku. Bardzo jestem ciekawa Waszych czytelniczych odkryć ostatniego czasu. Napiszcie o nich w komentarzach tutaj lub na Facebooku!

ZosiaZima z książkami

Comments 2

  1. Paulina

    Do książek Twardocha przymierzam się od dawna, bo tyle się o nim słyszy, a tutaj kolejna zachęta, więc w końcu będę musiała po niego sięgnąć.
    Sama wzięłam się teraz do klasyki, bo przeczytałam „Głód” Hamsuna, a teraz czytam „Na Zachodzie bez zmian”. A z ciekawostek czytam teraz równolegle „W drogę!!!” Jerzego Bralczyka. Zebrał w niej różne słowa, mniej lub bardziej kojarzące się z podróżowaniem (hen, nawierzchnia czy twierdza), i krótko pisze o ich pochodzeniu, zmianach językowych, użyciach metaforycznych itp. Całkiem przyjemne :)

    1. Post
      Author
      Zosia

      O, ja też jeszcze nie przeczytałam „Głodu”! Dołączę go do swojej listy :) A książkę „Na Zachodzie bez zmian” pamiętam dosyć dobrze, zrobiła na mnie wrażenie. Ech…zatęskniłam za czymś klasycznym. Dobrze jest przeplatać nowości z takimi pewniakami :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *