1

Książki lata

Zosia Książki 1 Comment

Chociaż jesień rozgościła się już na dobre, dopiero dziś żegnamy kalendarzowe lato. Z żalem myślę, o tym jak długo będzie trzeba czekać na powrót ciepłych dni… Ale to właśnie jesień jest dla mnie zwykle czasem kulturalnego i czytelniczego ożywienia i na to bardzo się cieszę. A teraz chcę podzielić się z Wami kilkoma moimi wakacyjnymi lekturami. 

Egipcjanin

„Egipcjanin Sinuhe” – Mika Waltari

Zaczniemy od klasyki, czyli „Egipcjanina Sinuhe”. Kiedy czytałam tę książkę, raz po raz ktoś się dziwił, że nie znałam jej wcześniej. Okazało się więc, że to lektura z serii nadrabiania szkolnych zaległości. Powieść, wymaga zagłębienia się w nią, wczucia w klimat i zaangażowania. Kiedy już to nastąpi, nie można się od niej oderwać. Opowiada o czasach rządów XVIII dynastii, czyli m.in. Amenhotepa III i IV (pod koniec książki już Tutenhamona), ale oprócz Egiptu, mamy tutaj przedstawione realia innych starożytnych państw (np. Syrii, czy Babilonu). Mika Waltari (fiński pisarz z XX wieku) w tym obszernym dziele zawarł wszystkie elementy powieści przygodowej, ale wzbogacił je o wątki baśniowe, filozoficzne, kryminalne… Każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Luz

„Luz. I tak nie będę idealna” – Tatiana Mindewicz-Puacz

Książka Tatiany Mindewicz-Puacz (psycholożki znanej szerszemu gronu z programu “Projekt Lady”), jakiś czas temu była mocno reklamowana. Zabrałam ją na mój wakacyjny wyjazd na Mazury, gdzie zwykle najlepiej sprawdzają się lekkie lektury. Ta spełniła moje oczekiwania – nie zmieniła może mojego życia, ale sprawiła frajdę. Autorka na przykładzie historii swojej i innych kobiet pokazuje, jakie fałszywe przekonania utrudniają nam życie. Zgadzam się z nią, że perfekcjonizm (dotyczący właściwie każdej sfery życia!), częściej dotyka płci żeńskiej. Dlatego można sięgnąć po tę książkę, żeby przypomnieć sobie, że “i tak nie będę idealna” i trochę odpuścić.

0

„Historia Mademoiselle Oiseau” – Andrea de la Barre de Nanteuil, il. Lovisa Burfitt

„Historia Mademoiselle Oiseau” to książka skierowana przede wszystkim do dzieci i nastolatków. Opowiada o pewnej małej paryżance, która poznaje świat swojej niezwykłej sąsiadki – tytułowej Mademoiselle Oiseau. Jednak nie fabuła jest tutaj największym atutem, ale piękne ilustracje. Łączą one technikę akwareli i tuszu, bardzo oddają paryski klimat i wszystko, co francuskie. Chociaż kupiłam ją na prezent, to myślę, że fajnie jest mieć ją na swojej półce i obejrzeć od czasu do czasu. Styl ilustracji kojarzył mi się trochę z pracami Józefa Wilkonia, choć był bardziej słodki. Podczas lektury nachodzi czytelnika wielka ochota na makaroniki i croissanty :)

1

„W Jeżynowym Grodzie” – Jill Barklem

O Jill Barklem i jej Jeżynowym Grodzie pisałam już w niedawnym poście. Tym razem więc tylko krótka wzmianka. Piękna, bajkowa książka na stałe już zagościła na naszej półce i na pewno będziemy do niej wracać!

Alepp

„Moje cudowne dzieciństwo w Aleppo” – Grzegorz Gortat

Pozostajemy w klimacie książek dla dzieci, ale w tym przypadku, w znacznie poważniejszym tonie. Grzegorz Gortat poruszył bardzo trudny temat wojny i cierpienia najmłodszych. To właśnie ich oczami oglądamy wojnę, ale też codzienność zabawy, próby normalnego życia. Określana jako “powieść dla dzieci, którą powinien przeczytać każdy dorosły” naprawdę trafia do serca. Oszczędne, kolażowe ilustracje podkreślają treść książki. Dochód ze sprzedaży książki został przekazany Polskiej Akcji Humanitarnej na pomoc w Syrii.

Człowiek w poszukiwaniu

„Człowiek w poszukiwaniu sensu” – Victor E. Frankl

To książka, która chodziła za mną od dawna. Wiele osób określa ją jako ważną i zalicza do kanonu lektur XX wieku. Viktor Frankl – austriacki psychiatra żydowskiego pochodzenia, przeżył obóz koncentracyjny i zrelacjonował swoje przeżycia.  W pierwszej części Frankl opisuje to, co mu się przytrafiło, zwracając szczególną uwagę na postawy ludzi, którzy doświadczyli holocaustu. Są to wspomnienia ukazane ze szczególnej, analitycznej perspektywy, a przy tym niepozbawione emocji. Zastanawia się, od czego zależy to, czy w ekstremalnych warunkach w człowieku uaktywni się dobro, czy zło. W drugiej części książki opisuje swoją metodę pracy z pacjentami, nazwaną logoterapią. Jak dowodzi, potrzeba sensu (łac. logos) jest podstawową potrzebą człowieka, a jej niezaspokojenie prowadzi do depresji i wielu innych problemów psychicznych. Książka nie jest obszerna, czyta się ją z dużym zainteresowaniem i na pewno pozostaje w pamięci.

nowa-psychologia-sukcesu

„Nowa psychologia sukcesu” – Carol Dweck

Gdybym po prostu zobaczyła okładkę i tytuł tej książki, to na pewno bym po nią nie sięgnęła. Ale poleciła mi ją znajoma, z zastrzeżeniem, żeby zignorować tandetnie brzmiące hasła i zapoznać się z treścią. I rzeczywiście, zawartość okazał się bardzo ciekawa. Autorka – amerykańska badaczka i psycholożka – poświęciła lata pracy, żeby przeanalizować podejście ludzi do zmiany. Wyróżniła dwa główne: nastawienie na rozwój i nastawienie na trwałość. W ogromnym uproszczeniu – według pierwszego, jesteśmy nakierowani na pracę nad sobą i wysiłek, nie uważamy, że coś dane jest z góry. Według drugiego, (nastawienia na trwałość) sądzimy, że dana umiejętność jest przede wszystkim sprawą talentu i wrodzonych predyspozycji. Autorka udowadnia, jak drugie podejście może być ograniczające i jak często utarte przekonania kierują naszym życiem. Bardzo inspirująca teoria!

Tulipanowa gorączka

„Tulipanowa gorączka” – Deborah Moggach

Jeśli chodzi o ostatnią książkę, to zastanawiałam się nad umieszczeniem jej w tym zestawieniu. Ale tyle się ostatnio mówiło o filmie “Tulipanowa gorączka”, że chciałam poświęcić choć kilka słów powieści, która została zekranizowana. Spodziewałam się lektury w stylu “Dziewczyny z perłą” Tracy Chevalier i pod pewnymi względami moje oczekiwania się spełniły. Znów mamy Holandię, klimat obrazów Vermeera, malarstwo i wątek zakazanej miłości. A jednak, czytając “Dziewczynę…” byłam znacznie młodsza i pewnie mniej krytyczna. Wspominam ją bardzo miło. Chociaż na pewnym poziomie książka Moggach też mnie wciągnęła, to jednak nie sprawiła czytelniczej satysfakcji. Nie dowiedziałam się też z niej za wiele o tytułowej tulipanowej gorączce, która miała miejsce w XVII-wiecznej Holandii. Pod tym względem znacznie bardziej kształcący jest filmik kanału Prosta Ekonomia, który można obejrzeć tutaj.

ZosiaKsiążki lata

Comments 1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *