Kalendarze adwentowe

Zosia DIY, Inspiracje, Książki 1 Comment

Dzisiaj zaczynamy grudzień, a więc i odliczanie do Świąt Bożego Narodzenia. Chociaż pierwsza niedziela adwentu już za nami, to właśnie teraz jest moment na wyciągnięcie kalendarza i otworzenie pierwszego okienka. Pamiętam z dzieciństwa dreszczyk emocji towarzyszący tej chwili :) W tym wpisie chcę podzielić się z Wami kilkoma moimi kalendarzowymi wspomnieniami i inspiracjami… 

Kiedy byłam mała, właściwie co roku dostawałam od rodziców jakiś kalendarz adwentowy. Najczęściej były to popularne czekoladki. Raz pudełko z malutkimi zabawkami. Ale jeden rok był wyjątkowy! Starsza siostra przygotowała dla mnie niesamowity prezent.

tajemnica-bozego-narodzenia-3_0_b

Był to zestaw składający się z: książki J. Gaardera – „Tajemnica Bożego Narodzenia”, drewnianego kasetonu pokaźnych rozmiarów (z naklejonym na wierzchu obrazkiem) i figurki małej dziewczynki o imieniu Elisabeth.

elisabeth

Kto zna książkę, ten wie, że opowiada ona o niezwykłej podróży do Betlejem, podczas której główna bohaterka spotyka kolejne postaci.

baranek

Wszystko zaczyna się w pewnym domu towarowym w Halden, w Norwegii (wiele lat później odwiedziłam to niepozorne miasteczko), gdzie Elisabeth zauważa małego baranka. To właśnie on umieszczony był w pierwszym okienku.

aniolowie

Podczas kolejnych dni czytałyśmy po jednym rozdziale książki i otwierałyśmy kolejne okienko. To był cały ceremoniał, który odbywał się najczęściej rano, jeszcze przed szkołą.

krolowie

Przez cały miesiąc miałyśmy czas żeby zaprzyjaźnić się z niektórymi bohaterami, a ich powiedzonka na stałe weszły do naszego domowego słownika :)

pasterze

Ostatnie okienka zawierały figurki Świętej Rodziny, a uwieńczeniem całego adwentu było ustawienie szopki ze wszystkimi postaciami. To wszystko było tak miłe, że cały proceder powtarzałyśmy jeszcze przez kilka kolejnych lat. A później mogły cieszyć się nim córeczki mojej siostry :)

swieta-rodzina

Jednak kalendarze adwentowe to świetna zabawa, nie tylko dla dzieci. Myślę, że szczególnie dobrą inspiracją do ich tworzenia są właśnie książki. W 2008 roku ja przygotowałam inny dla naszej mamy. Czy ktoś domyśla się jakie miejsce przedstawia poniższy rysunek?

front  
To front secesyjnej kamienicy przy Roosvelta 5 w Poznaniu (poddany pewnym modyfikacjom ;)), znanej wszystkim miłośnikom książek Małgorzaty Musierowicz.
kamienica

Jako rodzinna specjalistka od powiązań między bohaterami Jeżycjady często musiałam tłumaczyć, kto jest czyim synem, kto siostrą itp. W tym kalendarzu zawarłam więc istotny element edukacyjny ;)

kadr

Każde okienko zawierało obrazek inspirowany ilustracjami autorki, przedstawiający jedną z postaci. A na zakończenie miesiąca można było zdjąć i front i wtedy ukazywało się drzewo genealogiczne rodziny Borejków, z kilkorgiem innych bohaterów. Tablica wisiała jeszcze długo potem w naszej kuchni :) Teraz można by zrobić wersję uaktualnioną z kolnymi bohaterami, których pisarka wprowadziła do Jeżycjady po 2008 roku.

rodzina

Później powstawały jeszcze inne kalendarze adwentowe, ale nie przetrwały już próby czasu. W tym roku nie szykowałam nic specjalnego. Czekam aż Róża będzie większa, wtedy na pewno coś wymyślę:) Póki co podpatruję znajomych, którzy dla swoich dzieci szykują świetne niespodzianki.
pin

Od kilku lat królują kalendarze zadaniowe (każdego dnia trzeba zrobić coś miłego/dobrego), albo paczuszki z drobnymi upominkami. Najfajniej przygotować wszystko samemu, albo skorzystać ze sklepów typu Tiger, gdzie można kupić mnóstwo bibelotów.

pin2

Tych kilka zdjęć pochodzi z Pinteresta, który jak zwykle jest kopalnią pomysłów wszelkiego rodzaju DIY.

pin3

A na koniec jak zwykle ciepła i urocza ilustracja Małgorzaty Musierowicz, którą znalazłam na jej oficjalnej stronie.

kartka

Dobrego i radosnego okresu oczekiwania!

 

ZosiaKalendarze adwentowe

Comments 1

  1. mama Kasia

    Do wspomnień Zosi dodam jeszcze, że kiedy pracowałam w świetlicy szkolnej, Zosia zrobiła dla mnie kartonowe figurki z „Tajemnicy Bożego Narodzenia”i dużą mapę z zaznaczoną drogą do Betlejem. Każdego dnia adwentu, czytałam jeden rozdział książki i dzieci przyczepiały nowo pojawiające się postaci, wędrujące wraz z Elizabeth do Betlejem. Duża była radość w poniedziałki, bo aż trzy osoby mogły przyczepić figurki :)
    Inne wspomnienie adwentowe to pięknie zapakowane herbatki od Zosi… każdego dnia inna herbatka.
    A kalendarz z Jeżycjadą i ten pierwszy zrobiony przez Ulę, który opisuje Zosia, wzruszają mnie do dzisiaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *